- Zespół przyjeżdża do Oławy 19 czerwca, żeby zagrać w Dniu Koguta. Z czym kojarzy się panu kogut? - Sam jestem spod znaku koguta, tyle że chińskiego. Kogut kojarzy mi się z dzieciństwem na Kaszubach. W moim domu było wiele zwierząt - owce, kury, kogut, pies, króliki. Moi rodzice byli nauczycielami na wsi, ale mieliśmy taki przydomowy inwentarz.
- A czy przypomina się panu jakieś wydarzenie związane z kogutem?
- Mieliśmy jednego takiego bardzo walecznego i zadziornego koguta, który potrafił zaatakować człowieka. Ja zawsze z nim walczyłem - przy pomocy miotły.
- Pół roku temu urodził się panu syn. Na stronie internetowej zespołu można przeczytać: "Rodzice pieją nad nim z zachwytu". Można jakoś wyjaśnić to "kogucie" zachowanie? - To tylko przypadek. Cieszymy się, że urodził się zdrowy i dorodny.
- Czy w tekstach "Leszczy" pojawiają się jakieś kogucie motywy?
- Raczej nie ma. Chociaż... Kogut to jest takie zwierzę, które się popisuje, nieprawdaż? Chodzi takie dumne, zadowolone z siebie. I mamy taki jeden utwór, w którym też się tak troszkę popisujemy. Koguta nie ma wprost. Utwór jest zatytułowany "To Leszcze" i pochodzi z naszej płyty. Może zacytuję: "Byle płotką ja nie jestem, chociaż grubą rybą też nie, a katalog moich zalet jest obszerny niebywale. Taki jestem, jestem leszczem. Łatwo wzruszam się, uwierzcie. Zwłaszcza wzrusza mnie ten fakt, że mam urok, wdzięk i takt."
- Skąd się wzięła nazwa "Leszcze"?
- Chcieliśmy w tej nazwie nawiązać do wody, bo pochodzimy znad wielkiej wody - znad morza. Przy okazji miało być też jakoś dowcipnie. Była też propozycja, żeby to się nazywało "The Dorsz", ale jednak leszcze wygrały. Jakoś tak przekornie, bo jednak leszcze niezbyt dobrze się kojarzyły. Leszcz to był jakiś taki człowiek niezbyt dobrze oceniany. Chcieliśmy przekornie to zmienić.
- Czy leszcz ma jakieś kogucie cechy? - Ma. Jest ten element popisywania się. Poza tym działa z zaskoczenia, tak jak leszcz. Potrafimy na koncertach czymś zaskoczyć.
- A czego podczas koncertu mogą się spodziewać oławianie?
- Na pewno będzie ten element zaskoczenia. Każdy nasz koncert jest troszkę inny, bo bywa dużo improwizacji. Będzie też element popisywania się. Na pewno pokażemy nasze umiejętności muzykowania, nie tylko te klasyczne, ale także humorystyczne. Dużo będzie tańców, bo my też troszkę tańczymy. Przypomnimy oczywiście stare przeboje, będzie także trochę nowych rzeczy, bo przygotowujemy się do nowej płyty, której premiera nastąpi prawdopodobnie jesienią.
- Dziękuję za rozmowę. Do zobaczenia 19 czerwca, w Dniu Koguta.
Rozm. Agnieszka Lambert
"Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie", nr 24/2004 (10 VI 2004)