Na tropie białego koguta

Boski kogut z Oławy?

Z Antonim Gucwińskim, dyrektorem wrocławskiego ZOO, znanym z programów telewizyjnych "Z kamerą wśród zwierząt", rozmawia Jerzy Kamiński. Pan Antoni był głównym jurorem w konkursie na najpiękniejszego białego koguta, mogącego być wzorcem oławskiego herbu.

Z czym się panu kojarzy biały kogut?
- Mnie akurat z niczym przyjemnym. Mam dość nieprzyjemne doświadczenia z białym kogutem. To było dwa lata temu. Wracamy kiedyś wieczorem do domu, a tu jedna z pracownic mówi, że w zasadzie wszystko w porządku, tylko... przyjechała jakaś nasza znajoma, chyba z rodziny, przywiozła ze sobą koguta i mieszka z nim w pokoju gościnnym.
Zdziwiliśmy się, bo nie zapraszaliśmy żadnej znajomej. Zresztą, nie mamy żadnej z kogutem, poza tym akurat unikamy spotkań rodzinnych na terenie ogrodu zoologicznego. Gdy na drugi dzień zobaczyliśmy te babcię, okazało się, że był to taki jej fortel, aby się tutaj zatrzymać. Mało tego, trafiła do kuchni, tam gdzie się przygotowuje karmę dla niedźwiedzi. Brała ją, suszyła na oknie i dawała kogutowi. Na naszych dywanach w gościnnych pokojach! Kogut za nią chodzi wszędzie. Był biały, dorosły i nieprawdopodobnie oswojony, siedział u niej na rękach. Traktował ją jak kurę. Chodził za nią, wabił ją.
Pani powiedziała nam, że mieszka w Warszawie, że ma w domu pianino i że pochodzi z ziemiańskiej rodziny, a tu przyjechała, aby... wypocząć. Mała, niepozorna kobiecina, w chustce na głowie, miała jakieś osiemdziesiąt lat. Taka wiejska babcia. Ponieważ jednak mieliśmy już jej dość, a akurat nasz samochód jechał do Warszawy, powiedzieliśmy jej, że jest okazja i kierowca ją zabierze.
Babcia była jakaś taka oporna, ale wsiadła. Gdzieś tam w pobliżu Okęcia faktycznie wysiadła, ale jeszcze nasz kierowca nie wrócił, a pracownica przylatuje i mówi: Rany boskie, widziałam babcię z kogutem na dworcu we ...Wrocławiu! Babcia wróciła pociągiem. Z kogutem pod pachą. Ustaliliśmy wtedy, ze przeniesie się gdzieś do znajomych...
- A skąd ona naprawdę była?
- Jak się później okazało, była wrocławianką. O żadnej Warszawie nie było mowy, ale koguta i babcię pokazaliśmy w telewizji. Zrobiliśmy dokrętkę i poszła w programie. To było w sobotę.
Na drugi dzień babcia usiadła sobie w ogrodzie, po wewnętrznej stronie koło wejścia. Obok napis: "Z telewizyjnym kogutem można się fotografować". Oczywiście, ceny były różne, w zależności od tego, czy fotografowano się tylko z kogutem, czy także z "telewizyjną babcią". Tak nas urządziła ta babcia z kogutem. Tak więc w sprawie kogutów jesteśmy teraz bardzo ostrożni.
- Nasz kogut ma być dostojnym wzorcem oławskiego herbu, więc nie ma mowy o skandalach. Zacznijmy jednak od początku. Kogut to samiec kurowatych...
- Różnych ptaków kurowatych, także np. bażantów czy głuszców. Charakterystyczną cechą koguta jest to, że bywa on nieprawdopodobnym dżentelmenem wobec samic. Lew np. też jest dżentelmenem, ale jeżeli lwica ma jedzenie, a on jest w pobliżu, to lwica dostaje od niego łapą i on zabiera jej mięso. Podobnie z wieloma innymi samcami. Np. samce, które przewodzą w grupach małp, są tak brutalne. Natomiast kogut broni kurę nieprawdopodobnie, dba o nią. Jeżeli znajdzie największy przysmak, to najpierw wabi kurę z kurczętami.
Moim zadaniem, kogut jest takim niewykorzystanym symbolem opieki nad samcami i potomstwem. Oczywiście nie wszystkie koguty tak się zachowują, np. bażancie nie biorą udziału przy wychowywaniu młodych, ale ich poświęcenie natura posunęła trochę dalej. One są między innymi po to piękne, aby odwrócić uwagę ich naturalnego wroga od matki, która jest szara, i od dzieci. Czasem poświęcają więc życie, aby je ratować.
- A co z białymi kogutami?
- No, to już jest wymysł hodowcy, drogą selekcji. Człowiek czasem wydziwia. Trochę szkoda, że się hoduje białe pawie i białe koguty, dlatego że albinizm wiąże się ze zdrowotną delikatnością. Takie ptaki w naturze nie mają szans przeżycia, bo są zbyt widoczne. Inna sprawa, że kogut ma przepięknie opalizujące pióra w kolorach, a u białego koguta my się tego pozbawiamy. Niemniej jest to szlachetne zwierzę.
W Indiach, Japonii, każe białe zwierzę, to jest zwierzę wyjątkowe. Obserwowałem kiedyś pomnik Buddy, koło którego siedziały białe pawie. To oczywiście robi wrażenie. W Japonii oglądałem białe daniele, białe kruki, białe wrony. Są to tam zwierzęta z nimbem boskości, więc może ten oławski kogut taki jest?
- W kulturze często wykorzystuje się koguta jako symbol pewnej zadziorności, gwałtowności...
- Ale ta zadziorność wynika przede wszystkim z opiekuńczości. Koguty między sobą nie biją się. Mieliśmy tu kiedyś całe stado czarnych kogutów. Ta zadziorność wystąpiła wtedy, gdy one miały się kim opiekować. To nie jest zawadiackość. Raczej bardzo konsekwentne oczyszczanie otoczenia z czegoś bądź kogoś, kto im się nie podoba. U kogutów ważna jest też dominacja. Pieją na płocie, wysoko, aby było je widać, bo kogut oznacza swoje terytorium m.in. właśnie głosem. Mówi: Ja tu jestem i moja rodzina, więc ty mi się już tu nie pakuj!
- Jak to jest z kogucią rodziną? Ile kur ma kogut?
- Kogut jest symbolem rozrodczości. To zwierzę stadne. W czasie dnia kopuluje z wieloma samicami, ale to u ptaków i u innych zwierząt jest zupełnie normalne. Lew np. kocha się trzydzieści razy na dobę przez pięć dni w okresie rui. To jest taka rozrzutność natury - tak naprawdę nie wiadomo, z czego się biorąca...
Jest jeszcze druga strona charakteru koguta. Mianowicie, czuwanie w ciemnościach. Koguta nie da się podejść. Jest nieprawdopodobnie czujny, o czym daje znać głosem. Przecież koguty bronią domu. Kur zapiał wtedy, kiedy św. Piotr wyparł się Chrystusa, a jeszcze było ciemno. Jest to ptak nastawiony na czuwanie. Stąd koguty na dachach - jako symbole pilnowania ludzkiego dobytku.
- Po co kogutowi grzebień?
- To jest drugorzędna cecha płciowa, która wskazuje, na ile dany osobnik jest dorosły, czy dobrze działają mu hormony. Po tym można się domyślać reszty.
- O której kogut tak naprawdę pieje?
- Kogut pieje, jak jest ruch. On zwraca uwagę na otoczenie. Ostatnio na przykład w ogrodzie zoologicznym wyszły konie i koguty zaczęły piać o trzeciej w nocy. Ale to jest różnie. Mieliśmy kiedyś czarnego koguta, tego z kogutów wojowników, przy domu na Biskupinie. Śliczny, czarny, z czerwonym dzwonkami. To jest stara rasa kogutów hiszpańskich.
Ten kogut rzeczywiście rano wcześnie piał. Po kilkunastu dniach przyszedł sąsiad z naprzeciwka i mówi, że ma sypialnię od strony ulicy, a kogut nie daj im spać. Ma bardzo ładny głos, mówił sąsiad, ale dlaczego budzi nas o drugiej w nocy?
Zabraliśmy więc ptaka. Po kilku dniach ten sam sąsiad przyszedł raz jeszcze i mówi, że teraz ma wyrzuty sumienia, czy myśmy przypadkiem krzywdy kogutowi nie zrobili. Dopiero jak się upewnił, że kogut jest tu, o ogrodzie, uspokoił się.
- Dlaczego dwa koguty pieją czasem prawie równocześnie?
- Jak jeden drugiemu z oczu zejdzie, to wtedy mu przekrzykują. To takie oznaczanie terytorium głosem. Słowik też przecież nie śpiewa dlatego, aby umilić życie tym, którzy akurat na ławce siedzą w parku, tylko aby powiedzieć drugiemu słowikowi: Ty mi się tu nie pakuj, bo ja ci nie ustąpię.
- Kto jest największym kogutem?
- Największym kogutem jest w ogrodzie struś. Kiedyś mieliśmy tragiczny wypadek ze strusiem afrykańskim. Przybył o na do nas pojedynczo. Był sam. Zaprzyjaźnił się jednak z samcem żyrafą. I chodzili razem po wybiegu, podszczypywali się. Taka męska przyjaźń kawalerska. W jesieni kupiliśmy panią strusiową. Struś nie zmienił specjalnie zachowania, ale widocznie zaczął być zazdrosny o samicę. Uszczypnął mocniej żyrafę, ona się opędziła, urywając głowę strusiowi. Zginął na miejscu. Myślę, że to nie była agresja ze strony żyrafy. Po prostu nie doceniła siły uderzenia głową w cienką szyje strusia.
- A najmniejsze kogutki?
- Tradycyjne liliputki, ale też przepiórki chińskie. Takie maleństwo można schować w garści. A pieją tak samo, biegają za kurkami.
- Ile jest dumy w kogutach?
- Każdy dorosły samiec stara się imponować. Także u ludzi. My mamy bardzo dużo zwierzęcych cech. Gdyby pan przyjrzał się na filmie, jak strusie tańczą przed kopulacją i w zabawie, ile tam jest seksu! Podświadomie nie zdajemy sobie z tego sprawy. U zwierząt nie ma np. tak, że od razu idą do łóżka. Jest przede wszystkim okres narzeczeński. Bardzo długi, a jest tylko po to, żeby doprowadzić do identyfikacji gatunku, żeby sprawdzić kondycję partnera. Jeśli np. paw nie trzyma ogona prosto i pięknie nie tańczy, to się nie liczy. Tylko ten, który w takiej pozie potrafi zatańczyć, może być dobry. Sam akt płciowy jest epizodem, do którego to wszystko zmierza. Ale jest epizodem mało znaczącym dla zachowań.
- Skoro już mówimy o miłości, to czy kogut jest bardzo aktywny seksualnie?
- Kogut bierze kilka kur dziennie. W okresie, kiedy jest dobra pogoda, zdolny jest wziąć 10-15 kur dziennie.
- Czasem jednak kogut przepędza kurę...
- Może przepędzić, jeśli nie jest mu podległa. To on rządzi, on jest super, ale od niej żąda tego samego. Trzy lata temu miałem ciekawe pytanie w tej sprawie. Dzwoni rano do mnie jakaś pani i pyta: Panie dyrektorze, w jaki sposób dochodzi do zapłodnienia kury? No więc ja tłumaczę jej, że tu stek, że tam kloaka, że uchodzą jajowody, itp. Ale nagle słyszę, że mąż wyrywa jej słuchawkę i krzyczy: Co pan głupstwa jej opowiada?! To pan nie wie, że kogut zapładnia kurę przez mózg!? No, bo po co dziób wbija jej w głowę, jak na nią wskakuje? I tak skończyła się nasza rozmowa, bo skoro przez mózg, to... A to po prostu kogut w ten sposób trzyma się kury, żeby z niej nie spaść, co wbrew pozorom wcale nie jest takie proste.
- Kura i kogut towarzyszą człowiekowi od dawna...
- Nie wiadomo, kto kogo udomowił. Kura człowieka, czy człowiek kurę? Czy ona przyszła do człowieka, bo było tam jedzenie, czy człowiek chodził koło kury, bo ona ostrzegała go przed nadchodzącym niebezpieczeństwem? Tego się nigdy już nie ustali.
- Kogut ma pod dziobem coś takiego czerwonego...
- To wisiorki. One pokazują, w jakim stanie jest kogut. W jakim napięciu, w jakiej kondycji. Ale pełnią też jeszcze inne funkcje. To jest odkryta część ciała. Gdy kogut się zgrzeje, to bardzo szybko właśnie tędy się tego ciepła pozbywa. U niego nigdy nie ma ziajania.
- Czy możliwe jest, że kura z miłości do koguta będzie wyrywała sobie pióra?
- Nie. To sobie ktoś wymyślił, skojarzył ze swoja sytuacją. Natomiast ptaki, szczególnie papugi, wyrywają sobie pióra, gdy są chore nerwowo. Z żalu tego nie robią. Podobnie jak nie ma samobójstwa u zwierząt. Owszem, może być taka sytuacja, gdy kogut będzie się zajmował wyrywaniem sobie piór, jeżeli np. nagle został zabrany z wielkiej przestrzeni klatki. Wyrywanie będzie wtedy czynnością zastępczą.
- Kogut nie jest chyba zbyt smaczny do jedzenia?
- Tak, mięso ma raczej żylaste, ale kapłony są ponoć wyśmienite. Kiedyś głównie dostojnicy kościelni przygotowywali je sobie. Wtedy liczyły się tylko te koguty, które miały dużo tłuszczu. Pamiętam jeszcze, że jak gosposie kupowały koguty na targu, to patrzyły, czy maja żółty spód. To się dopiero liczyło. A tłusty może być ten kogut, którym hormony nie poniewierają, czyli kastrat, który tuczy się łatwiej, spokojniej.
Kapłon przygotowywany był wyłącznie do celów kulinarnych. Był wielki, tłusty i smaczny. Bo taki zwykły kogut na podwórku to ma i zapach samczy, i jest chudy. Dzisiaj to jest pożądane mięso, ale kiedyś, jak nie było rosołu, gdzie oka tłuszczu pływały, to nie był prawdziwy rosół. Kastrowało się koguty jeszcze w okresie międzywojennym. Po to, aby mieć spokój, aby można było trzymać je w dużej gromadzie do dorosłości, aby były tłuste.
W czasie studiów mieliśmy na ćwiczeniach technikę kastrowania kogutów. To jest dość brutalny zabieg, dlatego że u ptaków jądra znajdują się w jamie ciała. Operacja jest dość poważna, trzeba wchodzić do wewnątrz. Dawniej robiono to niestety bez znieczulenia. Była deska - stół operacyjny ze specjalnymi otworami, przez które wyciągało się nogi koguta. Pomocnik trzymał pod spodem za nogi, drugi trzymał skrzydła. Robiło się dwa cięcia na plecach, na wysokości nerek...
- Może darujmy sobie szczegóły, zwłaszcza, że na oławskim Rynku kogutów nikt nie będzie kastrował, tylko najpiękniejszym wręczone zostaną specjalne certyfikaty, a ich właściciele dostaną cenne nagrody.
- Wypada mi więc tylko zaprosić wszystkich na Dzień Koguta.
- Dziękuje za rozmowę.