Na tropie białego koguta

Zielononóżki dla koguta

Podczas Dnia Koguta 2004 było można zobaczyć zielononóżki kuropatwiane - polską rasę kur, którą od kilku lat na nowo próbuje się wprowadzić do polskich gospodarstw

Swoje kury zaprezentuje Ryszard Ryzner z Groblic, jedyny hodowca zielononóżek na terenie obejmowanym przez naszą gazetę. Od kilku lat ma on stado około 200 kur zielononóżek. Więcej hodowców jest w okolicach Rawicza i Milicza. Tam bowiem koncentruje swoją działalność Dolnośląska Fundacja Ekorozwoju, zainteresowana rozpowszechnianiem rasy, charakteryzującej się przepięknym ubarwieniem i zieloną barwą skoków, czyli nóżek.
Prawie dzikie

- To jedyna rodzima rasa kur. I bardzo ciekawa. Ponieważ nie została skrzywiona przez genetyków, zielononóżka wypuszczona na wolność jest np. w stanie wyżywić się w naturalnym środowisku, niczym bażant - mówi hodowca. - Zresztą mięso zielononóżek podobnie smakuje, ma też kolor zbliżony do barwy mięsa bażanciego. Te bardzo interesujące kury znoszą rocznie "tylko" 200 jaj, podczas gdy tzw. "towarówki" mogą dać ok.300, ale jajka zielononóżek zawierają mniej cholesterolu, są ładniejsze kolorystycznie i mają więcej żółtka w stosunku do białka. Dlatego muszą kosztować trochę więcej niż zwykłe. Jaja wylęgowe zielononóżek kosztują 1 zł, takie do zjedzenia można kupić za 40-80 groszy.
Kultowe

Zielononóżki wyodrębniono, jako jedyną polską rasę kur, pod koniec XIX wieku. Kury te zwano "kurami galicyjskimi" lub polskimi. Niosły rocznie powyżej 200 jaj o masie ok.60 g, miały wysoką jakość mięsa. Zielononóżka stała się nawet w pewnym sensie ptakiem kultowym, wystawianym na pokazach i wystawach. W latach 50. i 60. zielononóżki kuropatwiane zamieszkiwały przede wszystkim tereny południowej i wschodniej Polski. Zniesienie rejonizacji kur w 1958 roku przyczyniło się w dużej mierze do zaniechania masowych hodowli. W 1961 roku udział zielononóżek w krajowym pogłowiu kur wynosił już tylko 11,4%, by w 1973 roku spaść do jednego procentu. Istotną przyczyną zaniechania hodowli zielononóżek były niepowodzenia w wielkostadnym systemie utrzymywania ich w wielkich fermach. Po prostu, rasa ta nie lubi tłoku, ścisku i braku naturalnego wybiegu.
Na drzewie

- Gdy po raz pierwszy zajęliśmy się zielononóżkami, kury nocowały na brzozie - opowiada Ryszard Ryzner. - Trochę trwało, zanim ucywilizowaliśmy je na tyle, by noc spędzały w kurniku. Ale do dziś zdarzają się bardziej oporne indywidualistki, które nic sobie nie robią z pewnego zorganizowania kurnikowego życia. A w kurniku nie może być kur za dużo. W stadach powyżej 300 sztuk, gdy wszystkie kury nie są w stanie się rozpoznać, zachodzą zjawiska uniemożliwiające prowadzenie normalnej hodowli, np. kanibalizm. To także powodowało zniechęcenie hodowców, coraz częściej rozglądających się za przemysłowym chowem kur - bez wybiegów, bez wypuszczania ich na słońce, bez naturalnego pożywienia - za to zarabiając szybciej, łatwiej i skuteczniej.
Kurzy patriotyzm

Doceniając jednak oryginalność naszej polskiej rasy oraz jej przydatność do chowu w warunkach naturalnych, a więc w małych i średnich gospodarstwach, na początku lat 70. naukowcy rozpoczęli przywracanie zielononóżek Polsce. Na tyle skutecznie, że na skraju powiatu oławskiego mamy już stado 200 kur, a wkrótce będziemy mieli w naszym powiecie kilkaset zielononóżek, potomków kur z hodowli Ryszarda Ryznera. Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak wyglądają zielononóżki, popytać o szczegóły związane z hodowlą - zapraszamy do Oławy - na Dzień Koguta.


Tekst i fot.:Jerzy Kamiński