Na tropie białego koguta

Śmierć na miejscu

Po dwóch latach ruchome figury zegara z oławskiego ratusza wróciły na wieżę. Obok Śmierci i Salomona są także drewniane koguty goniące za kurami, które przedtem były z blachy. - Podczas Dnia Koguta, 21 czerwca, wszystkie figury zegara będą już działać w 100% - zapewnia Tadeusz Kułakowski z Urzędu Miejskiego

Odtworzeniem zabytkowych figur oławskiego zegara zajęli się Maciej i Winicjusz Stoksikowie, wyłonieniu w przetargu, zorganizowanym przez oławski Urząd Miejski. Figury odtworzono z klejonego drewna jaworowego oraz zabezpieczono specjalnymi preparatami, co zapewnia rzeźbom dostateczną trwałość. Odtworzenie figur kosztowało 34 tys. zł

- Najwięcej dał nam w kość mechanizm w królu - opowiada Maciej Stoksik, który odtwarzał zegarowe figury. - Trzeba było zgrać ruch ręki trzymającej berło z ruchem szczęki, co zajęło nam aż trzy dni

Króla odtworzono zgodnie ze starą dokumentacją. Ten, który ostatnio wisiał na wieży, był uproszczony, nie ruszał szczęką. Teraz wszystko jest jak należy. - Przy okazji warto wyjaśnić, że to król Salomon, a nie Dawid, jak podają niektóre źródła - mówi pan Maciej. - Ma złoconą koronę i berło.

Śmierć ma za to srebrzoną kosę. Przy okazji okazało się, że taka zwykła kosa podczas ruchu nie trafiałaby do wnęki w murze. Trzeba było przerobić ją na stary model, z innym uchwytem, używanym przed wojną.

Z zamontowaniem goniących się kogutów i kur, które przedtem były z blachy, także był problem. Okazało się, że odtworzone kury nieco przytyły (nie było wzorca do ich wyrzeźbienia), więc nie bardzo mieściły się w przygotowanych dla nich otworach w ścianie wieży. Trzeba było je troszkę poszerzyć. Wkrótce trzeba będzie także wymienić metalowy krzyżak, na którym zamontowane są te figury, bo uginają się zbyt mocno - widocznie dawniej były nieco lżejsze.

Stoksikowie dają dwuletnią gwarancję na wykonaną pracę. - Ponieważ jednak drewno pokryte jest polichromią, narażoną na trudne warunki atmosferyczne (słońce, zanieczyszczenie, opady) co 4-5 lat powinno się ją odświeżać - mówi Maciej Stoksik. - Same rzeźby powinny spokojnie przetrwać w dobrym stanie około 50 lat.

Największe spustoszenia w mechanizmie i zegara sieją gołębie. Trzeba więc jak najszybciej zabezpieczyć wszystkie otwory przed ptakami. Tuż pod mechanizmem z kogutami i kurami zagnieździła się para gołębi. Podczas prac monterskich przerażona gołębica ani na chwilę nie opuszczała gniazda z młodymi. - Roboty związane z figurami są wykonane rewelacyjnie - ocenia Jan Forczak, zegarmistrz opiekujący się zabytkowym czasomierzem. - Mimo że panowie nie są z Oławy, podchodzili do pracy z takim zamiłowaniem, jakby byli stąd.



Tekst i fot.:Jerzy Kamiński (Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie nr 23/2003)