Na tropie białego koguta

Pogodynka z kogutem

Po raz pierwszy o oławskiej "żeliwnej róży wiatrów" pisaliśmy w 1996 roku, kiedy zaczęto mówić o przejęciu przez miasto starego oławskiego szpitala.

Przemysław Pawłowicz pełnił wówczas funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej Oławy. Zawodowo był zastępcą kierownika Urzędu Rejonowego. Z tej racji sprawował m. in. nadzór nad zabytkami w dzisiejszym powiecie oławskim. Kiedy zbliżał się termin przetargu na budynek szpitala przy ul. św. Rocha, Pawłowicz postanowił uratować zabytkową pogodynkę z XIX wieku - stojącą od stu lat w przyszpitalnym parku. Przez cały okres powojenny pełniła rolę kapliczki. W jej wnętrzu ustawiono figurę św. Antoniego, a wokół sadzono kwiaty. - Być może dzięki temu nie została zniszczona - mówi Pawłowicz. - Proboszcz parafi pw. Matki Boskiej Pocieszenia zgodził się na zabranie figury świętego i umieszczenie jej w przyszłości w kaplicy na Polnej. Nowa, ustalona również z księdzem, lokalizacja pogodynki na skwerze w pobliżu kościoła MBP miała przypominać o długoletnim religijnym jej wykorzystaniu.

Na przełomie XIX i XX wieku w wielu miastach budowano okazałe ażurowe domki, w których za szybami umieszczano podstawowe urządzenia meteorologiczne: termometr, kompas, barometr, barograf. Część tych urządzeń gdzieniegdzie przetrwała. We Wrocławiu okazała pogodynka stoi przy ul. Świdnickiej między DT "Centrum" a kościołem Bożego Ciała. Odrestaurowana pogodynka, wykonana w tym samym zakładzie co oławska, zdobi deptak w Międzyzdrojach.

Oławski obiekt jest wyjątkowo solidnie wykonany. Całość odlano z żeliwa, co gwarantuje długowieczność konstrukcji. Liczne zdobienia, motywy roślinne, gzymsy - dodają jej uroku.

Trudzili się
Pogodynkę odkopali i zdemontowali pracownicy Powiatowego Zarządu Drogowego. Początkowo była przechowywana w Starostwie Powiatowym, a następnie przewieziono ją do ZNTK. - Oławska pogodynka jest ciekawym i cennym zabytkiem - mówi Przemysław Pawłowicz. - Pomimo że zachowała się w dobrym stanie, wymagała wielu fachowych prac, pozwalających na przywrócenie jej do życia. W tej sprawie zwróciłem się do ZNTK, gdyż są tam urządzenia do piaskowania - ciśnieniowego oczyszczania z korozji powierzchni metalowych. W tym zakładzie przywracano dawny blask już kilku oławskim zabytkom. Prezes Domagała z wielką życzliwością i zapałem podejmuje inicjatywy służące miastu i powiatowi.

Przy remoncie pogodynki pracowało kilka osób: Marek Grochala, Edward Chudy, Sławomir Ostrowski, Zenon Perz i Józef Podhorodecki. Pracownicy ZNTK wyczyścili żeliwny korpus, wypiaskowali i pomalowali na ciemnozielono.

- Zrobiliśmy to dla miasta nieodpłatnie - mówi prezes ZNTK Oława - Sp. z o.o. Tadeusz Domagała. - Pogodynka powinna stać w mieście, w centrum. Szkoda byłoby chować ją gdzieś dalej. Widziałbym ją np. na skwerze pod ratuszem, bądź u wylotu ul. Głowackiego, aby wszyscy mogli podziwiać tak piękny i charakterystyczny obiekt. Mam nadzieję, że wkrótce w Oławie będzie można usłyszeć: "Spotkajmy się pod pogodynką". Pogodynka była własnością powiatu, ale ten przekazał ją miastu, aby mogła stanąć w Rynku. I stanęła. Na skwerze obok Sanktuarium Matki Boskiej Pocieszenia.

W czerwcu 2001 na oławskim Rynku ustawiono starą pogodynkę, ozdobioną m.in. wizerunkiem kogutem. Na szczycie zaś kręcić się będzie dorodny kurek